wtorek, 12 sierpnia 2014

Prolog

Głośny krzyk obudził jednego z domowników w domu Reedów. Mężczyzna wybiegł ze swojej sypialni tak szybko jak tylko mu pozwalała na to jego kontuzjowana w wypadku noga. Przebiegnąwszy na drugi koniec korytarza otworzył drzwi do sypialni z której wydobywał się hałas. Była to sypialnia jego córki. Jednym susem doskoczył do łóżka na którym dziewczyna się rzucała jakby próbując wyrwać się z koszmaru. Złapał dziewczynę za ramię i potrząsnął nim tak by ją obudzić. To jednak nic nie dało. Nie stracił jednak zimnej krwi. Chwycił córkę i przyciągnął ją do siebie zamykając w szczelnym uścisku. Kołysał ją lekko i szeptał jej do ucha:
- Już dobrze Aileen, już dobrze skarbie. Nic złego Ci się nie dzieje, ciii, nie krzycz- szeptał w kółko. 
Gdy dziewczyna się uspokoiła odgarnął jej czarne włosy z twarzy. Po chwili otworzyła oczy i spojrzała na ojca. Na jego twarzy była odmalowana ulga. Aileen nie po raz pierwszy budziła się w środku nocy w ramionach ojca, więc gdy i tym razem się tak stało nie była ani trochę zdziwiona. Jednak nowością tak samo jak i dla Aileen jak i jej ojca był fakt, że dziewczyna zaczęła płakać. Od ponad trzech miesięcy śnił jej się ten sam koszmar. Wielki wilk z czerwonymi oczami najpierw przyglądał się czarnowłosej dokładnie. Gdy dziewczyna postanawia się wycofać okrąża ją i nim zdąży zrobić jakikolwiek ruch skacze i rozrywa jej gardło. Koszmar byłby do zniesienia gdyby nie fakt, że dziewczyna czuła przeraźliwy ból w miejscu ugryzienia za każdym razem gdy przeżywała owy koszmar. Jej ojciec jednak nie chciał by dziewczyna okazywała słabość. Nie tak ją wychowywał przez ostatnie szesnaście lat. 
- Spójrz na mnie Aileen- powiedział. Gdy dziewczyna zrobiła co kazał kontynuował- Musisz być silna. Wiem, że to dla Ciebie ciężki okres ale uwierz mi gdy uporasz się z tym wszystkim już nic nie będzie w stanie Cie pokonać. Będziesz tak samo wspaniała jak Twoja matka. Może nawet wspanialsza. Nie możesz jednak pozwolić by Twoje słabości wzięły nad Tobą górę. To tylko sen Aileen, tylko sen- gdy skończył mówić mrugnął do niej okiem. 
Gregore Reed był bardzo silnym mężczyzną i wspaniałym ojcem lecz nigdy nie wspominał matki Aileen ponieważ to było jedyne co sprawiało mu ból. Wspomnienie swojej jedynej miłości. Więc gdy to zrobił dziewczyna była tak zaskoczona że nie potrafiła wydobyć z siebie żadnych słów. Matka jak powiedział jej ojciec umarła przy porodzie dziewczyny więc nie pamiętała jej. Kojarzyła ją tylko z opowiadań babki i starszego brata Brada. Wynikało z nich, że była naprawdę wspaniałą kobietą i matką. Patrzyła na ojca i stwierdziła, że w młodości musiał być naprawdę przystojny lecz widoczne już zmarszczki wokół oczu, ust i czole oraz przyprószone siwizną włosy z czasem zaczęły tuszować ową urodę. 
- Dobrze ojcze - szepnęła tylko gdy odzyskała panowanie nad sobą.
Mężczyzna wypuścił córkę z ramion i przykrył ją kołdrą. Ucałował jej czoło i wyszedł z pokoju zostawiając Aileen z jej przemyśleniami. A miała ich wiele. Tej nocy Aileen już nie zasnęła. Czuła, że sen który nurtuję ją od dnia w którym skończyła swoje szesnaste urodziny jest czymś więcej niż tylko snem i choćby miała umrzeć dowie się co to takiego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz