czwartek, 21 sierpnia 2014

Nowy początek

Słońce było już nad horyzontem gdy Aileen wstała. Była w dobrym humorze ponieważ dziś pierwszy raz od kilku tygodni przespała całą noc. Stojąc przed szafą i wybierając ubrania nuciła piosenkę Kelly Clarkson "Stronger". Po namyśle zdecydowała się na dopasowane jeansy, biały T-shirt oraz czerwoną kurtkę z podwijanymi rękawami. Wzięła starannie poskładane ubrania i wyszła z pokoju. Skierowała się w stronę łazienki która była obok jej sypialni. Niestety po naciśnięciu na klamkę drzwi stawiły opór. "Brad"- pomyślała. Zastukała do drzwi z nieskrywaną złością.
- Wyłaź stamtąd, nie mam całego dnia, spóźnię się przez Ciebie - powiedziała dziewczyna.
Gdy nie usłyszała odpowiedzi zastukała jeszcze raz, tym razem mocniej licząc, że to coś da.
- Brad do jasnej cholery, rusz się, siedzisz tam nie wiadomo ile, a ja się też...- przerwała gdyż drzwi się otworzyły.
Z łazienki wyszedł Brad z wystylizowanymi włosami i uśmiechem niczym model.
- Wyluzuj Leen bo Ci żyłka pęknie. Dobrze wiesz, że żeby tak perfekcyjnie wyglądać trzeba czasu - powiedział i puścił oczko
- Oho! Lepiej się schyl bo Twoje ego nie mieści się w domu - odpowiedziała czarnowłosa i zamknęła się w łazience.
Nie usłyszała odpowiedzi brata i wcale tego nie żałowała. Wzięła szybki prysznic, przeczesała włosy szczotką i nałożyła makijaż. Gdy skończyła przyjrzała się sobie i stwierdziła, że nie wygląda tragicznie. Weszła jeszcze do pokoju po torbę z książkami i stwierdziła, że ma jeszcze czas zjeść śniadanie. Gdy zeszła do kuchni nikogo nie było już w domu. "Jednak nie jestem głodna" - pomyślała zaglądając do lodówki. Wzięła kluczyki do skutera z blatu stołu i ruszyła do drzwi. W szkole była jak zwykle przed czasem. Postanowiła więc zajrzeć do biblioteki w poszukiwaniu jakiejś dobrej książki którą mogłaby przeczytać. Szkoła wydawała się jej bardziej opustoszała niż zazwyczaj. Większość osób korzystała z pozostałości dobrej pogody i siedziało na boisku szkolnym gdzie też dziewczyna postanowiła się później udać. Aileen była tak pogrążona w lekturze, że nie zwracała uwagi na innych. Nie przejmowała się nawet włosami które rozwiewał jej wiatr. Nagle ktoś zasłonił jej oczy i powiedział:
- Zgadnij kto to.
- Dylan- powiedziała bez zastanowienia- nie wygłupiaj się.
- Skąd wiedziałaś?- spytała rozbawiona dziewczyna.
- No wiesz, jesteśmy przyjaciółkami od podstawówki- powiedziała Aileen w taki sposób jakby zdradzała przyjaciółce największy sekret.
Dylan rzuciła torbę i usiadła koło przyjaciółki na trawie. Jej długie rude włosy lśniły w słońcu. Aileen zazdrościła przyjaciółce nie tylko włosów ale i niebanalnej urody dzięki czemu Dylan nie mogła opędzić się od adoratorów, których zbywała przy byle okazji. Nawet teraz gdy dziewczyna wystawiała twarz w stronę słońca chłonąc jego przyjemne ciepło wielu chłopaków również przebywających na boisku nie mogło oderwać od niej wzroku. Dziewczyna jednak nie zwracała na to uwagi.
- Jak dzisiaj spałaś? - spytała przyjaciółkę wciąż z wystawioną twarzą w stronę słońca
Nastolatki były ze sobą tak blisko, że Aileen nawet nie zdziwiło to pytanie. Wiadome było, że jeśli ją coś gnębi to Dylan o tym wiedziała. Naturalnie o śnie również wiedziała. Spojrzała na przyjaciółkę z nad książki:
- Muszę stwierdzić, że dziś wyjątkowo dobrze- odpowiedziała zakładając kosmyk kruczoczarnych włosów za ucho i promiennie się uśmiechając.
W innej części szkoły na ławce koło gabinetu dyrektora siedział czarnowłosy chłopak. Lustrował każdą przechodzącą osobę bez większego zaciekawienia i jednocześnie bawił się komórką. Z minuty na minutę stawał się coraz bardziej nerwowy. „Uspokój się”- nakazał sobie w myślach. Policzył do dziesięciu, gdy to nie zadziałało wciągnął powietrze przez noc i wypuścił przez usta. Powtórzył czynność parę razy i to mu pomogło się ostatecznie uspokoić. Przeczesał włosy dłonią po czym spojrzał w sufit. „Nie znoszę już tej budy” pomyślał. W tym samym momencie w którym drzwi gabinetu dyrektora się otworzyły rozbrzmiał dzwonek oznajmiający uczniom rozpoczynającą się pierwszą lekcje. Z gabinetu wyszedł ojciec chłopaka i dyrektor szkoły. Dyrektor Robertson był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną w średnim wieku. Spojrzał uprzejmie na nastolatka i wyciągnął do niego dłoń i powiedział równie uprzejmie:
- Witaj na pokładzie Scott.
Brunet uściskał dłoń dyrektora z krzywym uśmiechem.
- Jeszcze raz dziękuje za przyjęcie Scotta i to już po zakończeniu rekrutacji zwłaszcza, że jest końcówka września- powiedział Jared Black z wdzięcznością w głosie.
- Proszę bardzo panie Black- powiedział do ojca Scotta po czym zwrócił się do samego chłopaka- Mam nadzieje Scott, że odnajdziesz się w szkole i nie będziesz sprawiał kłopotów- mówiąc to uśmiechał się do niego porozumiewawczo.
Scott powstrzymał się od przewrócenia oczami i tylko skinął głową. Dopiero teraz zauważył, że hol był już pusty prócz nich i drobnej niebieskookiej szatynki o piegowatej twarzy, która stała przy swojej szafce zawzięcie czegoś szukając. Dyrektor powiódł wzrokiem w stronę którą patrzył Scott. Po czym klasnął głośno w dłonie.
- Znakomicie- rzekł uradowany- Proszę wybaczyć na chwilkę- powiedział do nich po czym szybkim krokiem podszedł do dziewczyny.
Korzystając z okazji Jared Black postanowił upomnieć syna:
- Mam nadzieje, że chociaż tutaj się będziesz zachowywać bo jeśli jeszcze raz się przez Ciebie i Twoje wybryki będziemy się musieli wyprowadzać to nie będzie miło – syknął do syna zirytowany.
Nim Scott zdążył odpowiedzieć wrócił dyrektor i prowadził ze sobą ową dziewczynę.
- To jest Katherine i zaprowadzi Cie na Twoje lekcje- powiedział dyrektor z uśmiechem.
Dziewczyna była o głowę niższa od niego. Patrząc się na niego z pod trzepoczących rzęs wyciągnęła do niego rękę i słodkich głosem powiedziała:
- Miło mi Cie poznać jestem Katherine ale mów mi Kath.
Widocznie z nim flirtowała ale Scott nie zwracał na to uwagi.

- Scott- powiedział tylko nie zwracają uwagi na jej wyciągniętą rękę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz